Siedzą sobie pod Wielką Krokwią baca i skoczkowie. Słucha góral, jak zawodnicy się przechwalają: jeden, że skoczył 140 metrów, drugi, że pobił rekord skoczni... W końcu mówi:
- To ja raz tyż sobie skocyłem. Lecę wysoko, już wylatuję nad Zakopane, już lecę nad Gubałówką... a tu halny zaduł i zaniosło mnie z powrotem na czterdziesty metr.
SKOMENTUJ: