
Jezus postanowił pod koniec lat siedemdziesiątych odwiedzić Ziemię. Trafił do USA i chodził od domu do domu. Wszędzie go wyrzucano. Zmartwił się tym trochę, ale nic.. poszedł dalej. Doszedł wreszcie do jakiejś (prawie) rudery i zapukał. Otworzył mu hippis i mówi:
- Witaj bracie, siądź tu ze mną, głodny jesteś? Zobacz mam jeszcze parę bułek, podzielę się z tobą. Chcesz się czegoś napić? Co prawda mam tylko wódę, ale za to czysta. Siądziesz ze mną? Mam ekstra towar, świeża trawa, zapalisz?
Jezus z początku zaniemówił, ale nic.. siada.. zapala... i tak sobie myśli: "Hmm, to musi być jakiś dobry człowiek... Podzielił się ze mną wszystkim, co miał. Powiem mu kim jestem... pewnie się ucieszy."
- Wiesz bracie kim jestem?
- Nie - odpowiada rozmarzony hippis.
- Jestem Jezusem.
A na to zadowolony hippis:
- A nie mówiłem Ci że towar jest ekstra ?
- Szefie, musze dostac podwyzke, ja z tej pensji nie moge wyzyc!
- Niech siÄ™ Kowalski lepiej zastanowi, jak wyzyje bez tej pensji...
Mam kota na punkcie Ali.
- Dlaczego blondynka poprzestała na trzecim dziecku?
- Bo słyszała, że co czwarty urodzony człowiek to Chińczyk.
-Niech pani nie idzie koło tej olszynki, bo tam gwałcą! -ostrzega sąsiadkę pani po czterdziestce.
-A skÄ…d pani o tym wie?
-Chodzę tam już od trzech dni.
Rozmowa dwoch dyrektorow: - Wiesz, ostatnio kupilem sobie automatyczna sekretarke. No mowie ci, super! Wyglada jak kobieta, i to taka, za ktora mezczyzni siÄ™ na plazy ogladaja, a ile potrafi!
- No to pokaz to cudo.
To ten go zaprosil do gabinetu. Wchodzi sekretarka, fakt, laska ze hej, no i pyta czego siÄ™ napija. Jeden zazyczyl sobie kawy drugi herbaty. No i za chwile patrza, a ona nalewa z jednego palca kawe, z drugiego herbate (miala wbudowany ekspres do kawy i herbaty). Dyrektor podyktowal jej tekst - za chwilke podlaczyla siÄ™ do drukarki i mial wydruk. itd. Po pewnym czasie zadzwonil telefon, no i dyr wlasciciel sekretarki mowi do kumpla:
- Wiesz, musze odebrac, a ty mozesz wyprobowac co jeszcze ona potrafi.
Wyszedl, rozmawia przez telefon, nagle po paru minutach slyszy potworny wrzask.
- Rany julek, zapomnialem mu powiedziec, ze ona ma w d*.*ie temperowke do olowkow
Leci Małysz leci,
aby zrobić dzieci.
Leci Małysz żwawo,
Nie skręca w lewo nie skręca w prawo.
Chce ze skoczni zlecieć
i Hanawalda przelecieć.
Chce się bez kłótni obyć
oraz złoty puchar zdobyć.
Cwel Hanawald już się nie liczy,
tylko z pieprzonego bólu kwiczy.
Bo się przy lądowaniu wywrócił
i tą skocznię,wsio rzucił.
Przychodzi baba do lekarza i mówi:
-Panie doktorze od kilku nocy śnią mi się postaci z Gwiezdnych Wojen. Co zrobić?
-A kiedy to się zaczeło? Pyta się lekarz.
-Dawno ,dawno temu w odległej galaktyce...
Jaskiniowcy proszą MacGyvera, żeby pomógł im wygnać wężojaszczura, który nie chce wyjść z ich jaskini.
- Czy próbowaliście go wykurzyć ogniem? - pyta MacGyver.
- Tak. Nie pomaga.
- Czy próbowaliście go bić maczugą po łbie?
- Tak. Też nie pomaga.
- A próbowaliście malować mu na ogonie te wasze scenki z mamutami?
- To też nie pomogło.
MacGyver wchodzi do jaskini i pyta wężojaszczura:
- Słuchaj kolego! Czy mógłbyś znaleźć sobie drugą jaskinię? Tamci jaskiniowcy bardzo by tego chcieli.
- Nie ma sprawy, już idę. A nie mogli mi tego powiedzieć sami?
- Dzieci, co to jest? - pyta się nauczycielka biologii trzymając w ręku wypchanego ptaka.
- To jest ptok - odpowiada JaÅ›.
- Ależ Jasiu, nie mówi się ptok, tylko ptak. A może wiesz, jak ten ptak sie nazywa?
- Sraka - odpowiada pojętny uczeń.
meble kuchenne apartamenty anin Pani szuka Pana Darmowe Karaoke moda damska